środa, 3 października 2012

A co na to Ignacy?

Wtorek minął w Zakopanem bardzo ciekawie - tak chyba wynika z fotorelacji. Wyrocznią jest jednak Ignacy;) I tu miłe zaskoczenie - "nie jest tak źle, jak sie zapowiadało, a nawet jest dobrze". Tajemniczy sposób nakładania Nutelli i wybita szyba - to najbardziej emocjonujące momenty kolejnej relacji. Czytajcie!

Dzień 2.

-->
Dostało mi się za sprawozdanie z pierwszego dnia, ale to miała być gazetka prowadzona przez uczniów i bez cenzury, więc nie mam zamiaru zmieniać sposobu opisywania rzeczywistości. Jednak dzisiejszy dzień zrobił lepsze wrażenie (przynajmniej na mnie) niż wczoraj.
Śniadanie było znośne - mleko z płatkami, znośna kawa, całkiem smaczne pieczywo. Nie podobał mi się natomiast sposób nakładania Nutelli i to, jak obsługa nas o nim poinformowała. 
Po śniadaniu pojechaliśmy do Zakopanego, gdzie wjechaliśmy na Gubałówkę (z torem saneczkowym), zwiedziliśmy cmentarz i prawie udało się zwiedzić muzeum, ale - jak zauważył dział reklamowy piwa Żywiec - "prawie robi wielką różnicę" (aby rozwiać wszelkie wątpliwości i zapobiec sugestiom na temat ograniczenia umysłowego - było zamknięte). Mieliśmy sporo czasu wolnego, podczas którego znów mieliśmy przyjemność spotkać owego górala, o którym wspomniałem ostatnio.
Po powrocie była chwila dla siebie. W jednym z pokojów została wybita szyba przez zabawę, która pasowała raczej do Motylkowej Akademii (aż wstyd przyznać, że w niej uczestniczyłem).
Po zebraniu szkła i odkurzeniu, zeszliśmy na obiadokolację, która była o niebo lepsza niż poprzednia, chociaż trudno stwierdzić zawartość drugiego dania (anonimowy informator mówił o tym, że jego imiennik prawie po nim zwymiotował). Potem część mogła pojechać na Krupówki, a reszta została i rozkoszowała się czasem wolnym. Po powrocie grupy z zakupów, mieliśmy gry integracyjne. Nie obyło się bez kontrowersji przy kalamburach filmowych. Tak oto dotarliśmy do końca dnia. Nie jest tak źle jak się zapowiadało, a nawet jest dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz