wtorek, 2 października 2012

"W góry, w góry, miły bracie, tam przygoda czeka na cię!"

...czy w istocie na nasz kwiat młodzieży czekają przygody? Pierwsza relacja - Ignacego - przekreśla wszelkie szanse. Może jednak po wylaniu pierwszej "żółci" Ignacy zmieni ton krytyki z destruktywnej na konstruktywną, a może nawet coś go zszokuje albo zainteresuje...;) Zapraszam do komentowania!

-->
DZIEN 1.

Wyjechaliśmy około szóstej. Bez żadnych większych opóźnień. Nic ciekawego się nie działo. Postój co parę godzin, wrzask motłochu z tyłu autokaru. Połowa ludzi zadaje sobie pytanie: „Czym zasłużyliśmy sobie, żeby z nimi jechać?" .
Po przyjeździe okazało się, że znów są lata siedemdziesiąte. Boisko okazało się klepiskiem z naciągniętą siatką, podobnie z kortem –c zytaj: „asfalt i porwana siatka". Wszystko przypomina dom wypoczynkowy z czasow PRLu. Jest to, krótko mówiac, raj dla hipsterów XXIw. Po obiedzie (kotlet z psa...mielony razem z budą) poszliśmy do Zakopca, jakieś pięć kilometrów piechotą. Większości to nie przeszkadzało, ale ta właśnie większość musiała co 500 metrów zatrzymywać się i czekać na resztę, która łaskawie ruszy się i nadgoni. Oczywiście jeden ze szkolnych pajaców dwa razy leżał na kamieniach. Potem godzina wolnego na Krupówkach, rozmowa z półtrzeźwym “górolem” i powrót busem do ośrodka - CAŁKOWICIE zgodnie z zasadami BHP. Ogólnie nic, co mogłoby w jakikolwiek sposób zszokować lub zainteresować.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz