czwartek, 29 listopada 2012

Kolejny DKF już dziś: będzie ostro!

Już dziś kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Filmowego. Będzie naprawdę ostro i nie mamy tu na myśli pofilmowej dyskusji;)
Obejrzymy, coś naprawdę mocnego:

...to jest Twoje życie i kończy się z każdą minutą.

Ze spluwą w ustach wymawia się tylko samogłoski.

Pogódź się z tym że bóg cię nie lubi, nigdy cię nie chciał i prawdopodobnie cię nienawidzi...
  

Brad Pitt i Edward Norton w jednym z najlepszych thrillerów psychologicznych!
 Zapraszamy na "Fight Club" Davida Finchera!


środa, 28 listopada 2012

Dwadzieścia lat minęło...



 Czy ktoś pamięta te twarze..?






Jeśli nie - jesteście rozgrzeszeni. Kiedy oni kończyli nasze liceum, większość z Was uczyła się chodzić, ewentualnie mówić;)
To Kamila Gołębiewska i Michał Czarnecki oraz uczniowie naszego liceum na zdjęciu z 2001 roku.

Właśnie zaczęły się obchody 20-lecia Liceum Niepublicznego nr 43 im. Lotników Amerykańskich!

A oto wywiad Annemarie z Kamilą i Michałem:

  -->
Annemarie: Jakie to uczucie znowu być w szkole?
Michał: Dla mnie to jest częste deja- vu dlatego, że w zasadzie cała moja edukacja wiąże się z Wóycickiego przez to, że skończyłem tutaj podstawówkę, liceum jak również dwa kierunki studiów w tym samym ośrodku, oddaliłem się od budynku szkoły maksymalnie na 50 metrów. (śmiech)
Kamila: Jeśli chodzi o mnie, to jest to moja druga wizyta w ciągu tych 10 lat, raz byłam chyba tak dwa lata czy jeszcze rok po skończeniu szkoły i muszę powiedzieć, że się zmieniło sporo, na plus, bardzo, nie do poznania, no i miłe uczucie, fajne uczucie.
Annemarie: W czym jesteście podobni, a w czym różni od dzisiejszych uczniów , patrząc z perspektywy czasu?
K: Jesteśmy starsi na pewno. (śmiech)
M: Znaczy, patrząc bardziej po moim rodzeństwie, gdyż nie mamy chyba styczności z uczniami, to na pewno jesteśmy mniej stechnicyzowani…
K: Zinformatyzowani.
M: Tak, teraz patrząc po rozwoju Wikipedii, internetu i googla oraz różnych mobilnych urządzeń, edukacja wydaje się pewnie nieco prostsza, a dostęp do informacji łatwiejszy.
K: Nam wujek google nie pomagał. ;) Trzeba było pójść do księgarni, biblioteki.
M: Kiedyś ściągnięcie referatu z internetu wymagało trochę wysiłku.
K: Nie tylko wpisać, wydrukować.
Annemarie: Powiedziałaś, że dużo zmieniło się w szkole na plus, co takiego, jak przyszliście tu, co jako pierwsze zauważyliście?
K:Hmm.. Piłkarzyki są, to jest duży plus, to znaczy sal nie widziałam, ale z tego co mi brat opowiadał, który skończył tę szkołę, to podobno jest bardzo fajnie zinformatyzowana. My mieliśmy klasyczną szkołę, ławka, długopis, zeszyt, tablica , kreda…
S: Czasami rzutnik pisma. (śmiech)
K: Ale to rzadko.
M: Chyba też więcej jest takich rzeczy z wystroju wnętrz, zmieniło się na plus jest bardziej żywo, są ściany, gazetki.
K:U nas tak tego raczej nie było.
M: Przestrzeń jest lepiej zagospodarowana.
K:Jakoś jest bardziej szkolnie. Nasz pierwszy rok tutaj, to jeszcze pamiętam takie drzwi obite skórą, takie z biura.
M: Było dużo pozostałości po POLMOZBYCIE. Chciałbym zaznaczyć, że jeszcze razem z KamiĄa paliliśmy poprzedni wystrój wnętrz tego budynku na takim wielkim ognisku, które było za budynkiem.
Konstancja: Jakie wspomnienia związane ze szkołą najbardziej Wam utkwiły w pamięci?
M:Przygotowania do studniówki. Myślę, że nawet nie sama studniówka, tylko bardziej kilkutygodniowe przygotowania. Wspólne robienie dekoracji , zostawanie po szkole, jedzenie pizzy o 23:30 wśród serpentyn.
Annemarie: Gdzie mieliście studniówkę?
K:Mieliśmy w szkole podstawowej na sali gimnastycznej.
Annemarie: Aaa bo była trochę większą klasa niż teraz maturalna, teraz są 3 osoby w klasie.
K:Wydaje mi się, że nasza klasa była najliczniejsza w historii, 19-osobowa.
Konstancja: Którego nauczyciela najlepiej zapamiętaliście?
M:Chciałbym podkreślić zasługi dla naszej klasy, ale również dla całej szkoły, być może dla społeczności szkolnej jako takiej - pana Sławomira Kowalskiego. Naszego wybitnego wychowawcy, a także wybitnego pedagoga tym samym, z którym odbyliśmy wiele ekscytujących oraz edukujących podróży krajowych.
Annemarie: Jak wspominacie czasy spędzone w szkole?
K:Miło generalnie, bardzo wesoło zawsze było, mieliśmy w klasie różne indywidua, na pewno byli to ludzie bardzo ciekawi.
Annemarie: A macie z nimi jakiś kontakt teraz?
M:Nasza klasa podzieliła się na pewne grupki, w sumie zawsze były grupki i te grupki pozostały, czyli po 3, 4 osoby, które te kontakty utrzymują.
K:Ale luźniejsze kontakty to tak, jakiś facebook i te sprawy.
Annemarie: Jaki był Wasz ulubiony przedmiot?
K:Klasyczną odpowiedzią powinno być :WF, ale nie chodziliśmy (śmiech). Czy ja wiem… polski, z uwagi na nauczyciela.
K i M: Historia oczywiście!
M: Ja też bardzo dobrze wspominam lekcje języka angielskiego z panią Pawlak, która jako pierwsza kobieta dała mi kosza i nie poszła ze mną na studniówkę, wbrew uknutemu przeze mnie i pana Sławomira planowi i wykpiła się w sobotę o godzinie 20 wizytą w szpitalu. Było to bolesne i traumatyczne przeżycie.
Annemarie: Jaką macie radę dla uczniów teraz?
M: Żeby bardzo rozsądnie wybrali kierunek studiów i to co chcą robić w przyszłości
K: Nie kierować się modą, tym co do końca się lubi nawet, bo takie np. stosunki międzynarodowe nie są najlepsze.
M:Ale właśnie też patrząc na rynek raczej zalecamy kierunki ścisłe: inżynierskie lub specjalistyczne takie jak grafika, architektura, języki. Natomiast przestrzegamy przed kierunkami takimi jak socjologia, polonistyka, są to bardzo ciekawe kierunki jako kierunki uzupełniające, albo jako drugi kierunek studiów. Natomiast dzisiaj rynek pracy  troszeczkę się kurczy i te wymagania w stosunku do absolwentów są większe. Problemem człowieka na pograniczu liceum i studiów jest to, że on nie ma pojęcia, co chce później robić, a co więcej nie ma pojęcia, co będzie później robił w zawodzie, który sobie wybierze.
K: Wybiera sobie zawód , ale tak naprawdę nie ma o nim zielonego pojęcia i do końca nie zdaje sobie sprawy jak to wygląda.
M: Także sugerujemy bardzo ostrożne wybieranie zawodu, gdyż w bardzo krótkim czasie może się to zemścić…
K:… Natomiast języki przydają się zawsze.
Annemarie: A zaczynając liceum kim chcieliście zostać?
K: Rozpoczynając liceum to chyba się nie myślało jeszcze o takich rzeczach.
M:Rozpoczynając liceum, nie miałem pojęcia, co chcę robić w przyszłości. Rozpoczynając studia też nie wiedziałem (śmiech)… Kończąc studia ponownie się nad tym zastanawiam.
K:Rozpoczynając liceum ciężko mi było nawet stwierdzić, co lubię robić, oprócz rzeczy, które z przyszła pracą nie mają wiele wspólnego. Powiem szczerze, że zdając maturę też miał człowiek bardzo duży problem, ponieważ my byliśmy rocznikiem, który miał teoretycznie zdawać nową maturę i wybór przedmiotów miał nam uzależniać kierunek studiów i tu był problem … bo na co iść?
Annemarie: Czy sądzicie, że lepiej było skończyć szkołę państwową czy społeczną?
K: Nie wiem jak Michał, ale ja z bratem poszliśmy niejako z rozpędu, ponieważ chodziliśmy do podstawówki tutaj. Jest o wiele mniej uczniów niż w państwowych szkołach , więc to ma swoje plusy na pewno.
Annemarie: Bardzo dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że będziecie nas coraz częściej odwiedzać.


poniedziałek, 26 listopada 2012

Twórczości ciąg dalszy czyli Felieton listopadowo/grudniowy


Przed państwem Antek Ryzak ze swoim - długo wyczekiwanym - felietonem!

Cytaty miesiąca:
Każda partia polityczna ma dwa programy – jeden wyborczy, a drugi powyborczy”  
S. Kowalski
- Tato, jak się nazywają fachowo założenia partii politycznych?
- Stek bzdur i kłamstw, synu” – J.T.Ryzak

Na chill’u:
Co z tym jedzeniem? A właśnie ma się lepiej. Może nie jest idealne, lecz w porównaniu z wrześniem obiady się znacznie się poprawiły. Może i to trochę offtopic, jednak musiałem o tym napisać (sumienie mi kazało).
Ostatnio w naszej szkole buszują niezidentyfikowani jak dotąd złomiarze. O co chodzi? Nóg od kanap w Sali Konfedera... oj przepraszam, Konferencyjnej jest coraz mniej. Niedawno nie było żadnej. Na szczęście znowu wróciły na swoje miejsce. Podobne zajście ma ostatnio miejsce w niektórych klasach. Znikają karnisze, pinezki, zawsze metalowe rzeczy. Kto jest tak zwanym „złomiarzem”? Dyrekcja zadała sobie to samo pytanie. Oczywiście najpierw została w tej sprawie zlustrowana klasa 3G. Nie tym razem, nauczyciele, w naszej klasie nie ma sprawcy! Przestępca nadal pozostaje na wolności. Chowajcie wszystkie klucze i Smarty!

Imprezy za nami:
- Book Swap 2012
- Impreza Halloweenowa i przedstawienie „Dziady”
- Debata Szkolna na temat państwowości
- Konkurs o patronach/ konkurs dyń Halloweenowych

Mem miesiąca



piątek, 23 listopada 2012

Lotnicza twórczość.

Kto był na "Bitwie pod Wiedniem"? Jakie wrażenia? Oto recenzja Macieja z 2G:



Jakiś czas temu na ekranach kin ukazał się film włoskiego reżysera Renza Martinelli „Bitwa pod Wiedniem”. Ekranizacja ta, jak sam tytuł wskazuje, opowiada o „odsieczy wiedeńskiej”, czyli wielkiej bitwie pomiędzy imperium osmańskim a królestwem austriackim, któremu na pomoc przybyło polskie wojsko pod wodzą Jana III Sobieskiego. Podczas tego zdarzenia ważą się nie tylko losy Austrii, lecz także całej Europy.
Główne role odegrały bardzo znane twarze polskiego kina: Alicja Bachleda-Curuś, Piotr Adamczyk, Jerzy Skolimowski oraz Daniel Olbrychski. Jestem zmuszony jednak napisać, iż ten film jest beznadziejny mimo tak dobrej obsady, która jest chyba jedyną rzeczą zachęcającą do obejrzenia tego filmu.
Już w pierwszych sekundach można dostrzec słabo zrobioną grafikę, oraz że wszystkie elementy tworzące tło na planie są sztuczne. Zobaczyłem także, że osobom rozmawiającym w górach pokrytych śniegiem, na mrozie nie widać pary wydostającej się z ust podczas dialogów jak i mowy. Moim zdaniem takie elementy powinny być dopracowane, gdyż jeśli reżyser lub graficy zlekceważą takie szczegóły to mogą stać się powodem negatywnych ocen ze strony oglądających. Budynki (oprócz pałaców i kościołów) wyglądały jakby zostały wykonane ze styropianu i w dodatku były pomalowane w byle jaki sposób.
Mogę jednak powiedzieć, że ubiór bohaterów, ludzi i wojsk był w miarę prawdziwy porównując do tamtej epoki.
Moim zdaniem film ten nie jest wart obejrzenia. Reżyser próbował nakręcić film historyczny z dobrymi efektami specjalnymi oraz wynająć wspaniałą obsadę, ale niestety nie udało mu się zrealizować planu. Żałuję, że pierwszy film o tak ważnym dla Polaków wydarzeniu historycznym został tak słabo nakręcony.

poniedziałek, 19 listopada 2012

Patriotyzm dziś czyli Święto Niepodległości po "młocińsku".

 
Zapraszamy do lektury i komentowania relacji Konrada:


Pomimo wielu trudności, ciągłych namów/gróźb nauczyciela, udało się zmobilizować do opisu czegokolwiek...
"Czegokolwiek" to inaczej debata szkolna dotycząca "Roty" Marii Konopnickiej i jej aktualności. Cała szkoła zebrała się w "sali konferencyjnej" inaczej zwaną "chodźmy pograć w pingla"... Pani Kocerko (nie mylić z P. Kocerka aczkolwiek nie wiadomo) zaczęła rozkręcać całą imprezę. Dowiedzieliśmy się co to "Rota", a także usłyszeliśmy kilka najważniejszych informacji o Święcie Niepodległości. Następnie postanowiono podzielić nas dwie grupy: lepszą i sł... tzn. tak po połowie. Jednej grupie dowodził P. Kowalski aka Generał, a drugiej (w której także znajdowała się część redakcji*) przewodziła P. Kocerka (końcówkę pozostawiam czytelnikowi, niech wybierze taką jaką uważa za stosowną) aka Kocerko. Niestety, nie każdy trafił do grupy, z która mógł utożsamić swoje poglądy. Grupa generalska miała za zadanie przygotować argumenty dotyczące aktualności "Roty", a druga kontrargumenty. Po piętnastu minutach ciężkiej pracy wszyscy zebrali się w "konferencyjnej" oraz wyznaczyli po trzech kandydatów, którzy mieli reprezentować ich pozycję względem "Roty" i jej aktualności. Generalska zasypywała nas beznadziejnymi (patrz przemyślanymi) argumentami. Wszystkie odparliśmy i przeszliśmy do kontrataku. W przerwie, ponieważ poziom "generalskich" był jakże wysoki, nauczyciele postanowili dodać po jednym kandydacie, a następnie kazali dołączyć I.D. (członek redakcji, który powinien być z nami, ale podział to podział). Tym razem I. rozmawiał z nami i rozkręciła się mała dyskusja, jednakże 4 na jednego... No cóż, nie miał szans.
Po krótkiej przerwie nauczyciele wydali następujący werdykt: REMIS!!!!!!!!!!! Grupa generalska została zgnieciona!!! Nawet jej członkowie to przyznają. Zero odpowiedzi na nasze argumenty! Aż szkoda pisać... No cóż widocznie obiektywizm nauczycieli w szkole jest wciąż dość ograniczony. Co innego należnie wskazać wygranego, a co innego na siłę mówić o remisie. Równie dobrze można by powiedzieć, że Goliat nie przegrał z Davidem, a Masserati dorównuje Ferrari (coś w stylu porównania Mini z Astonem).
W drugiej części mieliśmy narysować 6 bilonów oraz jakieś postacie na nich z okresu zaborów. W tej konkurencji obie grupy popisały się świetnie swym kunsztem oraz pomysłowością. Co ciekawe pięć osób powtarzało się, a aż dwie z nich były na tym samym nominale.
Podsumowując, dobrze przygotowane zajęcia, świetna atmosfera, w dużym stopniu rozwój naszej wiedzy o nacjonalizmie (poznaliśmy argumenty przeciw niemu; z tymi za było u przeciwników cienko...) oraz o 11 Listopada. Jedyny minus to wyżej wspomniany brak obiektywizmu. Nikt nie chce wskazywać przegranych, ale jeżeli przeciwnicy podchodzą, gratulują i mówią że ich zgnietliśmy... Każdy ma własne sumienie, oby nie dało niektórym żyć po przeczytaniu tego tekstu...
*niestety tylko część :( połowa znalazła się w opozycji
"Jury składające się z obecnych na dyskusji nauczycieli pod kierunkiem pani dyrektor uznało, że każda ze stron zaprezentowała się z podobnym zaangażowaniem." - jak ktoś czuje się pokrzywdzony to proszę, oto komisja :D


niedziela, 11 listopada 2012

Tak strasznie, że aż odbiera głos.

W galerii "Bez Komentarza" przedstawiamy przebitki ze szkolnego Halloween.

Pokusicie się o komentarze?













Poszarpani, pokiereszowani...

Nie, to nie tytuł newsa opisującego wybryki stadionowych chuliganów;)
Chociaż nasi uczniowie wyglądali jak ofiary tych wybryków...




A oto jak doszło to tych uszkodzeń:





Wizyta naszych uczniów w Wyższej Szkole Artystycznej. Przebranie na Halloween nie było już potrzebne:)

sobota, 10 listopada 2012

Gościnni Lotnicy, czyli egzotyka w murach szkoły.

Wywiad z hinduskimi gośćmi, którzy pod koniec października w ramach programu Comenius odwiedzali naszą szkołę:


Na 30 minut przed spotkaniem z naszymi gośćmi dowiaduję się, że będę przeprowadzała z nimi wywiad. Nie mam zupełnie żadnego pojęcia o ich kulturze, sposobie bycia, czy nawet upodobaniach. Szybko jednak obmyślam plan, spytam ich o sprawy nam najbliższe, spróbuję porównać ich z nami. Może jakoś z tego wybrnę. Spotykamy się wszyscy w sali konferencyjnej i wygodnie siadamy w kółku , żeby jakoś przejść pierwszą barierę, wszyscy jesteśmy na równi. Nie ma podziału starszy- młodszy , nauczyciel – uczeń. Poznajemy się, od początku , zupełnie nową skrajną kulturę. Nasi goście są to ciekawi Europy młodzi i nowocześni Hindusi :ShaliniRastogi (wychowawczyni), NeeleshRastogi, DhruvKhattar, SiddhantLuthra oraz Hashik Mohammed.
- Bardzo dziękuję, że znaleźliście chwilę, żeby z nami porozmawiać. Jak długo jesteście w Polsce?
- Cała przyjemność po naszej stronie. W Polsce jesteśmy dopiero od soboty , czyli 3 dni , ale zostajemy na tydzień.
- Przyjechaliście tu w związku z projektem?
- Tak, od kilku lat przyjeżdżamy do Europy, jesteśmy zachwyceni tym jak gościnni jesteście, wszystkie rodziny u jakich mieszkaliśmy zawsze przyjmowały nas z otwartymi ramionami. Byliśmy już w Niemczech, ponieważ Dhruv pasjonuje się za równo tym krajem jak i językiem oraz w Finlandii.
- Jak wygląda Wasz typowy dzień?
- Chyba zbyt nie różni się od Waszego. Nasze lekcje trwają do godziny 14, nie mamy przerw takich jak wy, jedynie dłuższą tzw. „lunch break”. Po lekcjach gramy na Xboxach, spotykamy się z przyjaciółmi, lub gramy w krykieta.
- Jakie są wasze ulubione święta i jak wyglądają?
- Holi – jest to święto kolorów. W ten dzień bardzo się wszyscy jednoczymy, obrzucamy się kolorowym „pyłem”. Każdy musi być pomazany, wtedy jest najlepsza zabawa.
- Ojej, to takie wspaniałe. Czy Wasze ceremonie ślubne są równie barwne?
- Oczywiście, ślub jest najważniejszym momentem w życiu każdego Hindusa. Panna Młoda dłonie i stopy ma pomalowane henną przez seniorkę rodu. Jest ubrana w barwne Sari, a jej dłonie zdobią bransoletki i pierścionki. Prawie wszystkie małżeństwa są aranżowane.
- A co o nich sądzicie?
- Uważam, że zawieranie związku w ten sposób jest bardzo słuszne. Rodzice wybierają partnera dla Swojego dziecka z największą starannością zwracając uwagę na cechy charakteru wybranka, tak aby przyszli małżonkowie mogli się jak najlepiej dopełniać.
-To bardzo ciekawe, w naszej kulturze wygląda to zupełnie inaczej. Ostatnie pytanie. Indie są niesamowicie znane ze swoich przepięknych i barwnych filmów Bollywood.
- Tak , bardzo znanym SharRuh Khan, jest to aktor grający w najpopularniejszych produkcjach Bollywoodskich np. „Czasem słońce czasem deszcz” i „Gdyby jutra nie było”. Pomimo pewnego rodzaju podkolorowywania filmy te pięknie pokazują nasze święta.
- Bardzo dziękuję za wywiad. Przemiło było Was poznać.
- To my dziękujęmy.
Āpakādinaacchāhō! (miłego dnia)

poniedziałek, 5 listopada 2012

No i... było starrrrasznie fajnie - Halloween!

A oto relacja Kostki:


Cały dzień 30.10.2012r. podporządkowany był halloweenowej imprezie odbywającej się wieczorem.
Osoby, które tego dnia przyszły na lekcje w przebraniach nie były pytane.
Impreza rozpoczynała się o 17.30, ale już od 16 trwały przygotowania, szkoła została udekorowana, a wszystkie wypieki na konkurs wystawione.
W sali biologicznej można było pomalować twarz czy nawet dorobić się siniaka lub podciętych żył. :)
W sali filmowej wyświetlany był horror "Smakosz", typowa, niskobudżetowa sieczka, nic specjalnego.
O 19.30 zaczęło się przedstawienie klasy 3 GIM i 3 LO "Dziady".
Patrząc na próby, które nie zapowiadały nic specjalnego,całość wypadła naprawdę bardzo dobrze, aktorzy wczuli się w role, może to dzięki fantastycznemu oświetleniu i dymowi płynącemu po ziemi jak mgła.
Po przedstawieniu ogłoszono wyniki konkursów na najlepszy kostium ucznia, nauczyciela oraz na najlepszy wypiek.
Impreza bardzo w duchu halloweenowej zabawy, bardzo klimatyczna, zdecydowanie na plus. :)



Czekamy na zdjęcia!