poniedziałek, 14 stycznia 2013

Film z kanonu.

Dziś recenzja filmu starego (1989), ale zaliczanego do szkolnego kanonu filmowego - Stowarzyszenie Umarłych Poetów Petera Weira. Obejrzały ten film ostatnio klasy Ia i Ib. A oto, jak spodobał się Weronice z klasy drugiej:


-->
Film ten opowiada o najlepszej szkole dla chłopców, w której po odejściu starego nauczyciela od angielskiego dochodzi nowy nauczyciel, John Keating. Wbrew standardom nauczania i ogólnej opinii uczy chłopców doceniać poezję i myśleć samodzielnie.
Z tego dzieła możemy wiele się dowiedzieć o mentalności tamtych czasów oraz o sposobach nauczania, o kontaktach dzieci z rodziną a także o bezwzględnym posłuszeństwie wobec rodziców wymaganym od dzieci.
Nie określiłabym tego filmu mianem dramatu, jak jest opisany, ale ciężko jest się zdecydować na określony gatunek. Nie jest on komedią, niesie za sobą duże przesłanie i ma wiele mądrych cytatów oraz ukazuje wspaniałość literatury. Sądzę, że jest on dramatem ze względu na śmierć Nielsa.
Jeśli byłabym krytykiem dałabym temu filmowi 4/6 gwiazdek. Ogólnie jest to film dobry, i każdy powinien go obejrzeć i wyrobić sobie własne zdanie na jego temat, ale nie jest to moim zdaniem dzieło wybitne. Jego poziom bardzo obniża moim zdaniem samobójstwo, które jest trochę przesadzone. Nie wiem, czy takie było założenie czy tez było to rozwiązanie wykorzystane z braku pomysłu.
Opisując ten film, zdałam sobie sprawę, że nie mam zielonego pojęcia, czy była w nim jakaś muzyka, a jeśli tak to jaka. O ile np. w „Zakochanym Paryżu” muzyka odgrywała moim zdaniem ogromną rolę, tu albo jej nie było, albo po prostu nie przykuła mojej uwagi ani odrobinę. Oprócz jednej sceny, gdy czytając różne maksymy wykopywali piłkę, nie przypominam sobie żadnej innej.
Ogólnie film niesie za sobą wiele mądrości, którą powinno się z niego wyciągnąć, ale momentami jest rozwlekły i trochę nudzi.
Widać też w nim odmienne charaktery, punkty widzenia i sposoby patrzenia na świat, ale zarazem to samo, wymuszone przez dorosłych postępowanie, jak na przykład podpisanie się w końcowych minutach filmu pod oświadczeniem przeciw nauczycielowi, którego chłopcy z całego serca uwielbiali.
Najbardziej podobało mi się zakończenie. Było to moim zdaniem piękne, wzruszające i chyba jedyne szczere zachowanie przy dorosłych w całym tym filmie. Pokazywało ich stanowisko, i tak naprawdę, bezsilność. Ale przede wszystkim szacunek dla tak mądrego człowieka.

Weroniko, dzięki! A co na to pierwszaki?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz