niedziela, 20 stycznia 2013

Z przemyśleń na tematy ważne i poważne.

Klasa druga gimnazjum rozmawiała ostatnio sporo na temat zagadnień związanych z internetem. Efektem są dłuższe wypowiedzi drugoklasistów dotyczące wychowania dzieci w dobie świata wirtualnego. Mądrzy rodzice nam rosną...:)

Oto wypowiedzi Zuzki i Weroniki:

Zuza:


Jak wychować dzieci w dobie internetu, gier komputerowych, cyberprzemocy?

Wychowywanie dzieci zawsze jest zadaniem odpowiedzialnym i trudnym. Jak mu sprostać w XXI wieku?
Chciałabym, aby moje dzieci jak najdłużej nie korzystały z komputera, żeby miały lepsze dzieciństwo, spędzone na bieganiu, wspinaniu się po drzewach czy zabawie w piratów. Wolałabym jednak, by nie opierało się to na zakazach i nakazach. Chcę pokazać mojemu dziecku, że realny świat ma do zaoferowania znacznie więcej niż wirtualny.
Zdaję sobie sprawę, że dziecko nie może być wychowywane bez Internetu i komputera, póki co najważniejszych wynalazków dzisiejszych czasów. Myślę, że osiem, dziewięć lat to odpowiedni czas, by zacząć pokazywać dziecku świat wirtualny. Mam nadzieję, że będę mogła mu zaufać i nie bawić się w kontrole rodzicielskie i tym podobne. Chcę nauczyć dziecka organizować czas, tak by nie spędzało całego dnia przed komputerem.
Myślę, że najtrudniejszym zadaniem będzie wyjaśnienie dziecku kwestii cyberprzemocy oraz tego, że nie wszystko, o czym czyta w internecie, jest prawdą. Dzieci są naiwne i ufne, ciężko wytłumaczyć im zło tego świata. Niektórzy rodzice starają się chronić swoje pociechy, nie dopuszczając ich do internetu , ja jednak nie zgadzam się z takim podejściem. W jaki sposób mają w przyszłości samodzielnie funkcjonować, skoro nie są zaznajomione z tak powszechnymi sprawami? Choć jest to trudne, zwłaszcza dla rodziców, trzeba pokazać dziecku okrucieństwo tego świata, dla ich własnego dobra.
Wychowanie dziecka w ten sposób jest niełatwym zadaniem i nie wiem, czy mu sprostam. Na razie sama jeszcze nie rozumiem wielu spraw. Może gdy zdecyduję się na dziecko, będę doroślejsza? Mądrzejsza? Chciałabym być dobrą mamą, ale coraz bardziej wątpię, czy dam radę.


Weronika:

Moim zdaniem podstawą każdego związku jest zaufanie. Nie można normalnie funkcjonować z podejrzeniami, niepokojem i nieufnością. To samo jest z dziećmi. Nikogo nie da się do końca kontrolować, nie widzę w tym jednak nic złego. Przy dobrym kontakcie z dziećmi niepotrzebne są żadne kontrole rodzicielskie, czy też inne ograniczenia.
Dzieci na pewno trzeba w temat internetu wprowadzić. Nie można tego zrobić ani za wcześnie, ani za późno. Dziecku w wieku 3-7 lat potrzebna jest interaktywna edukacja, zabawa, spędzanie czasu z rodzicami i rówieśnikami a nie strony www. Co do gier komputerowych zdania są podzielone. Uważam, że jeśli raz dziennie przez pół godziny dziecko w wieku 5-6 lat pogra w grę z Kubusiem Puchatkiem, w której pomoże mu liczyć baryłki miodu albo porządkować literki, to negatywnych skutków nie będzie. Więcej niż godzina nie jest raczej wskazana, tak samo jak gry niedostosowane do wieku. Wracając do internetu – jeśli w odpowiednim wieku dziecka w internet nie wprowadzimy, to wejdzie ono w cyberświat samo, ale niestety, nieświadomie. W wieku około dziewięciu lat powinno się, moim zdaniem, pokazać dziecku jak szukać informacji, ale nie jakichkolwiek, tylko wartościowych, jak internet może pomóc na co dzień czy też zaprezentować gry odpowiednie dla dziecka. W tym momencie należy ostrzec przed niebezpieczeństwami. Wyjaśnić, że nie każdemu można wierzyć. Że nie wszystkie treści są prawdziwe. Że długie przebywanie przed komputerem nie jest dobre dla zdrowia. Dziecku trzeba wszystko wyjaśnić, zamiast zakazywać. Dzieci lubią wiedzieć, rozumieć. Myśleć, że są duże i dorosłe. Należy także ustalić czas, czyli ile dziecku można przebywać przed komputerem. Sądzę, że nie powinna być to więcej niż godzina.
Stopniowo trzeba pokazywać coraz więcej. Co to są portale społecznościowe i jak z nich korzystać. Co to jest Youtube. Czemu nie zawsze można wierzyć Google’owi. Trzeba dziecko z takimi tematami oswoić i, jak będę dalej podkreślać, tłumaczyć.
Pozostaje kwestia cyberprzemocy. I jak to wytłumaczyć dziecku? Że ludzie mogą być dla innych niemili, bo nie wiadomo, kim są? Że w internecie można powiedzieć i zrobić wszystko? Trzeba dziecku uświadomić, że z internetem jest tak jak z życiem. Wybieramy, czy postąpimy dobrze czy źle. W internecie czynienie zła jest po prostu ułatwione. Musimy też uświadomić dziecku, że nie każdy musi być tym, za kogo się podaje. I nie można ufać „na słowo”, a zwłaszcza podawać swoich danych osobowych, lub jakichkolwiek informacji.
Moim zdaniem nie można dzieci do internetu nie dopuścić, ani całkowicie im go ograniczyć. Jest to bowiem jeden z najistotniejszych, jak na razie, wynalazków XXI wieku. Trzeba po prostu nauczyć je mądrze i odpowiedzialnie z niego korzystać.

 A co Wam się nasuwa w tym temacie?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz