środa, 30 października 2013

Wreszcie prawdziwa twórczość!;)

A co to znaczy "prawdziwa twórczość"? Prawie wszystko, co pojawia się na naszym blogu jest w pewnym sensie Waszą twórczością. Dziś prezentujemy jednak coś naprawdę artystycznego i naprawdę dobrego: opowiadanie Zuzi z klasy 1a:




Adam Wiatowski w ostatniej chwili wpadł do odjeżdżającego już wagonu metra, ze znużeniem oparł głowę o zimną szybę i pogrążył się w myślach. Planował tę podróż tak długo, wydał na nią tyle pieniędzy i wszystko na nic! Chciał zrobić niespodziankę pewnej uroczej Francuzce obchodzącej tego dnia urodziny i odwiedzić ją w Paryżu, ale oczywiście nic z tego!
Z Warszawy do stolicy Francji miał zamiar dostać się pociągiem, z przesiadką w Berlinie. Teraz jednak zrobiłby wszystko, żeby ten pomysł nigdy nie przyszedł mu do głowy. Do odjazdu pociągu miał pięć godzin, a przed chwilą okazało się, że nie ma przy sobie paszportu. Musiał mu wypaść gdzieś podczas przechodzenia z jednej linii kolei podziemnej do drugiej, a on po prostu tego nie zauważył. Siedział więc teraz w wagonie berlińskiego metra, patrząc nieobecnym wzrokiem na siedzących vis-á-vis ludzi i rozpamiętywał każdy swój krok z ostatnich kilku godzin.
Nagle zerwał się na równe nogi. „Weź się w garść!” pomyślał, po czym chwiejnym krokiem doszedł do drzwi, poczekał, aż wagon się zatrzymał i wyskoczył na peron. Stacja, na której wysiadł (nosząca według tabliczki na ścianie, nazwę „Bismarcstrasse”) zaskoczyła go niesamowitym kolorytem i energią. Gwar ludzkich głosów mieszał się tu z szumem pociągów oraz melodią jakiejś ballady, granej na gitarze przez siedzącego na podłodze mężczyznę o wyraźnie wschodnioeuropejskich rysach twarzy. Mural namalowany na ścianie bił po oczach mnogością oraz intensywnością barw, a stojące kilkanaście metrów dalej kioski i budki z kebabem, krzykliwymi napisami na szybach pogłębiały złudzenie wszechogarniającego chaosu. Adami minął grupę chichoczących i rozmawiających głośno Meksykanek, po czym usiadł na ławkę, wyjął z kieszeni mapę i zaczął ją studiować. Kilka minut zajęło mu zorientowanie się, że to, na co patrzy, to plan metra. Obraz bardziej przypominał kilkanaście poplątanych szpulek różnobarwnych nici, które jakiś artysta dla zabawy rozsypał na kawałku kartki. Żeby odnaleźć paszport, postanowił odwiedzić wszystkie stacje, na których przebywał, więc kiedy tylko zorientował się, w którym miejscu mapy aktualnie się znajduje, odczekał kilka minut i wsiadł do jadącego na wschód pociągu.
Adam zerknął na zegarek - 10.30. A więc ma jeszcze cztery godziny i trzydzieści minut, żeby odnaleźć zgubę. Inaczej-żegnaj Francjo. Pociąg odjedzie a on zostanie sam, w nieznanym mieście, bez namiarów na hotel, bez większej ilości gotówki. Te myśli tak go dobiły, że aż zaczął przyglądać się siedzącym w przedziale ludziom. Naprzeciwko niego siedział młody Azjata w markowych słuchawkach na uszach, obok jakaś kobieta o kolorze skóry świadczącym o południowo-amerykańskim pochodzeniu, ubrana w olbrzymie, białe futro. Kilka miejsc dalej, dostrzegł grupę młodych mężczyzn, mniej więcej w jego wieku, porozumiewających się z niezwykłą ekspresją po włosku i posępnie wyglądającego Afroamerykanina czytającego gazetę, na której okładce Adam dostrzegł twarz jakiegoś Hindusa w garniturze i mnóstwo wykresów. Wreszcie pociąg zatrzymał się na odpowiedniej stacji (pod dworcem, na który Adam parę godzin wcześniej wjechał koleją z Warszawy). Wiatowski rozejrzał się dookoła i zaklął pod nosem. „Czy ci Niemcy nie mogliby wydać odrobinę kasy ze swojej niesamowitej fortuny i postawić w tym metrze jakiegoś ochroniarza?! Niby kogo mam się zapytać o biuro rzeczy znalezionych? A co by się stało gdyby doszło tu na przykład do kradzieży?” - to naprowadziło go na kolejną myśl - „Może moje dokumenty zostały mi w jakiś sposób ukradziony? Może zwinął je jakiś Syryjski uchodźca z zamiarem podwędzenia mi pieniędzy!”. Ten pomysł jednak szybko wykluczył - w końcu z pewnością poczułby próbę przywłaszczenia sobie jego portfela z przedniej kieszeni spodni. Nieco pocieszony tą myślą postanowił poszukać kogoś, kogo mógłby poprosić o wskazanie drogi do biura rzeczy znalezionych. Wreszcie jego wzrok zatrzymał się na niechlujnie ubranym człowieku, trzymającym w ręku parę cienkich, szarych gazet -„Ten będzie niezły, wygląda mi na stałego bywalca tego peronu” pomyślał nieco złośliwie Polak, po czym ruszył w jego kierunku, klepnął go w ramię i starając się by jego angielski brzmiał możliwie najbardziej brytyjsko, zagadnął:
-Przepraszam Pana…
-Co jest? - odparł ten łamaną angielszczyzną.
-Wie pan może, gdzie jest tu biuro rzeczy znalezionych? Zgubiłem paszport i…- zaczął Adam.
-Ja tam się nie znam, na takich yyy…rzeczach-odparł-ja tu tylko sprzedaję gazety. Kupi Pan jedną? My sami ją piszemy - dodał z dumą.
- My? - zagadnął Wiatowski wiedząc, że z tej rozmowy i tak nic nie będzie.
- My, to jest tacy ludzie co ani domu, ani pracy nie mają. Dlatego piszemy. Jak zarobimy, to może i starczy na jakieś cieplejsze ciuchy. A wiesz pan, to bardziej godne niż żebranie - rzucił mężczyzna.
-Tak, z pewnością - zgodził się Adam - niech będzie, kupię jedną - rzucił, po czym zapłacił bezdomnemu parę drobniaków i ruszył w kierunku pociągów.
Następne poszukiwania nic nie dały. Przez kilka godzin coraz rozpaczliwiej poszukiwał paszportu, jednak nigdzie go nie znalazł. Ba, nie natknął się nawet na żadnego ochroniarza, którego mógłby zapytać o drogę. Z myślą, że takowych tu nie ma, zdążył się już pogodzić. Zobaczył co prawda kilka interesujących miejsc i wielu ciekawych ludzi, nie zrekompensowało mu to jednak frustracji z powodu zgubienia jedynego dokumentu, jaki przy sobie miał. Zerknął na zegarek. Do odjazdu pociągu zostało 30 minut. Nawet gdyby właśnie w tej chwili znalazł swój paszport i tak nic by to nie dało. W pół godziny nie zdążyłby dojechać na dworzec i odnaleźć peronu. Westchnął i usiadł na ławce, patrząc na ludzi idących, śmiejących się, rozmawiających.
I nagle w tłumie zobaczył znajomą twarz. To Élise, jego francuska przyjaciółka, którą zamierzał odwiedzić, szła niespiesznym krokiem przez peron. Był pewien, że to ona, ponieważ rozpoznałby ją wszędzie. Po raz pierwszy spotkali się na studiach, które oboje odbyli w Anglii. Mimo, że zakończyli już naukę, to pielęgnowali swoją przyjaźń i spotykali się przy każdej możliwej okazji. Dziewczyna miała ładną twarz o delikatnych rysach, inteligentne, jasne oczy, gęste włosy ułożone w elegancką fryzurkę oraz kształtne, pełne usta. Jej figurze również nie można było niczego zarzucić. Szła obok pociągów metra wdzięcznym, leniwym krokiem. Byłą to jedna z tych rzeczy, które tak bardzo w niej lubił. Cenił w niej również jej spokojną naturę i wesołe, optymistyczne podejście do życia.
Szybko wstał i machnął do niej ręką. Ta podeszła do niego i uścisnęła przyjaźnie.
-Co ty tu robisz? – zapytał.
-Postanowiłam zrobić sobie prezent urodzinowy w postaci wycieczki do Niemiec.
-Serio? A ja chciałem ci zrobić niespodziankę i przyjechać do Paryża!
-No cóż, kiedy tylko przyjechałam do Berlina, wiedziałam, że cię tu spotkam.
-Niby skąd?- zapytał szczerze zdziwiony.
-Znalazłam coś, co chyba należy do ciebie- odparła z delikatnym uśmiechem na twarzy podając mu małą, czerwoną książeczkę ze złotym orłem na okładce.

poniedziałek, 28 października 2013

CzytaMy!

Dziś obiecana fotorelacja z Dnia Książki, podczas którego otwarta została szkolna biblioteka. A poza tym duuużo mówiliśmy - oczywiście o książkach.


Oczekiwanie...

 Doniosły (ale też radosny) moment:
 




No i wielka radość!:))










A potem "rozmowy o literaturze": brawurowa prezentacja Janka Wieczorka o książce "Metro 2033":




To było prawdziwe święto czytania!

piątek, 25 października 2013

Nowe wydarzenia, nowe konkursy!

23 października obchodziliśmy w szkole prawdziwe Święto Książki! Oficjalne otwarcie biblioteki, zakładkowe prezenty, dwa nowe konkursy, wciągające opowieści o naszych czytelniczych pasjach, a podczas przerw każdy pod pachą nosił swoją ulubioną książkę. Fotorelacja już w poniedziałek.

A dziś blogowe przypomnienie o dwóch wspomnianych konkursach:
- dla fanów sztuk pięknych: konkurs plastyczny na projekt zakładki do książek - dowolna technika, liczy się kreatywność! Motywy związane z naszą szkołą mile widziane. Termin składania prac: koniec listopada;

- dla pasjonatów fotografii konkurs "Przyłapani Zaczytani. Odsłona jesienna" - Wasze impresje fotograficzne z motywem książki i jesieni. Tu również liczy się kreatywność! Konkurs będzie składał się z czterech części, ogłaszanych z początkiem każdej pory roku. Edycja jesienna trwa do końca listopada.

Projekty zakładek i fotografie możecie przesyłać na adres natalia.boszczyk@pspo.edu.pl lub przynosić do sekretariatu.


Pierwsze prace już wpłynęły! Brawo!




wtorek, 22 października 2013

Warto brać udział w naszych konkursach!

Miło nam jest ogłosić, że zwyciężczynią konkursu na ciekawe zdjęcie z wakacji jest Marysia Czok z klasy 1B. Nagroda to karta upominkowa Empik z przeznaczeniem na wywołanie zdjęć lub książkę o tematyce fotograficznej. Gratulujemy! A wszystkich uczniów zachęcamy do brania udziału w blogowych konkursach!



niedziela, 20 października 2013

Zakończenie projektu "Make It Possible!".

Na zakończenie projektu "Make It Possible" relacja Filipa z klasy 2A:


"Dzisiaj, 18 października, zakończyliśmy jedniotygodniowy projekt Make It Possible. W ramach programu odwiedziły nas trzy miłe studentki z różnych stron świata. Pochodziły z Chin, Meksyku oraz Argentyny. Wszystkie spotkania były bardzo ciekawe. Z dziewczynami porozumiewaliśmy się w języku angielskim, gdyż jest to międzynarodowy język. Ponadto wszystkie przyznały, iż polski jest bardzo trudny. W trakcje zajęć mogliśmy dowiedzieć się wielu interesujących rzeczy na temat tychże krajów. Poznaliśmy m.in. kulturę, religię oraz oryginalne zwyczaje. Najbardziej zaciekawiła mnie prezentacja o Argentynie. Pani Maria opowiadała nam o tradycyjnym, latynoskim tańcu - Tango, który w praktyce jest bardzo trudny. Zobaczyliśmy również argentyńskie dania, które głównie składają się z kukurydzy. Poznaliśmy najsłynniejszych piłkarzy - Messi, Maradona czy też Agüero to nazwiska, które otwierają długą listę wybitnych graczy z Argentyny. Po tym, co dzisiaj usłyszałem na pewno odwiedzę ten kraj. Natomiast sam projekt był trafionym pomysłem. Taka lekcja jest o wiele ciekawsza od typowych zajęć z podręcznikiem. Czekam na więcej takich akcji!".

Do tego fotorelacja ze spotkania z naszymi gośćmi:






Zawitał do nas nawet Bruce Lee...;)))




 

piątek, 18 października 2013

"Make It Possible" trwa!


Kolejne relacje z pobytu naszych gości z Argentyny, Chin i Meksyku. Tym razem pisze Marysia Czok:


Ostatnio w naszej szkole mamy okazję spotykać się ze wspaniałymi gośćmi - z Meksyku, Argentyny i Chin. Mnie najbardziej zainteresowała właśnie ta ostatnia. Mieliśmy niepowtarzalną okazję posłuchać o kulturze, ciekawych, niektórych naprawdę malowniczych miejscach, a także religiach panujących w tym kraju. Pojawiła się też ważna informacja dla dziewczyn - jeśli zakupy, to najlepiej w Hongkongu :) Dowiedzieliśmy się również czegoś o feng shui - starożytnej praktyce planowania w celu osiągnięcia zgodności ze środowiskiem naturalnym. Na koniec otrzymałam drobny upominek. Pani zgodziła się napisać moje imię w języku chińskim! Z pewnością nie należy on do łatwych! A od niedawna, właśnie dzięki ciekawej prezentacji, bardzo zapragnęłam pojechać w to miejsce :)













środa, 16 października 2013

Goście, goście!

W naszej szkole ruszył projekt Make It Possible realizowany przez organizację studencką AIESEC. W ramach tego projektu zapraszamy na nasze zajęcia wolontariuszki z Argentyny, Chin i Meksyku. Nasi goście opowiadają po angielsku o globalnych problemach społeczno-środowiskowych (związanych z Milenijnymi Celami Rozwoju ogłoszonymi przez ONZ). Projekt potrwa do 18 października.

A oto pierwsze relacje naszych uczniów:

"Dzisiaj jedną godzinę lekcyjną spędziliśmy z klasą w bardzo ciekawy sposób.
Do naszej szkoły przyjechały trzy dziewczyny z różnych krajów. Opowiadały nam o sobie, a także o kulturze ich krajów. Pokazana została prezentacja, w której pojawiło się dużo ciekawych zdjęć i tekstów. Z każdą dziewczyną porozumiewaliśmy się po angielsku, co jest dla mnie wielkim plusem, gdyż uważam, że dzięki temu jest możliwość poprawienia swojego poziomu z tego języka. 

Każda z dziewczyn była bardzo sympatyczna i mam nadzieję, że zostanie zaplanowana druga taka lekcja".
Relacjonuje też Filip z 2B:

"Dzisiaj, 15 paź. naszą szkołę odwiedziły trzy sympatyczne panie. Pochodziły one z Chin, Argentyny i Meksyku. Mieliśmy z nimi dwie lekcje podczas których opowiadaliśmy sobie po angielsku zwyczaje i informacje o naszych krajach. Mnie dzisiejsze lekcje bardzo przypadły do gustu. Uważam, że takie poznawanie innych kultur jest bardzo fajne i o wiele ciekawsze od wiedzy podręcznikowej. Oby w naszej szkole było więcej takich wymian".

I jeszcze zdanie od Wiktorii:

"Na lekcjach było bardzo ciekawie. Pani z Meksyku opowiadała nam o swojej kulturze, pokazała nam święta, które obchodzi się w jej kraju. Pokazała nam swoją rodzinę oraz zjawiska przyrodnicze".

 
 Czekamy na kolejne relacje.

wtorek, 15 października 2013

23 października - przyjdź z książką!

Październik to Międzynarodowy Miesiąc Bibliotek. W naszej szkole święto czytania obchodzimy 23 października - w środę. Zapraszamy wtedy na Szkolny Dzień Książki. Świętujemy na wszystkich przerwach i na wszystkich godzinach lekcyjnych (choć zajęcia odbywają się normalnie). W jaki sposób? Tego dnia przychodzisz do szkoły ze swoją ulubioną książką i zapytany - opowiadasz o niej, czytasz ulubione fragmenty i zachęcasz do jej przeczytania. Z książką przychodzi każdy: również (przede wszystkim;)) nauczyciele, a także inni pracownicy szkoły. To ma być prawdziwe święto czytania! Z wielu dodatkowych atrakcji najważniejsza dotyczy oficjalnego otwarcia szkolnej biblioteki gimnazjum i liceum!


czwartek, 3 października 2013

Czas na teatr!

Rusza rok teatralny! Szkolny Klub Miłośników Teatru zaprasza na dwie wspaniałe sztuki. Bardziej wytrawni widzowie (licealiści;)) 23 października o godz. 19 wybierają się do Teatru Współczesnego na sztukę "Ludzie i anioły" w reżyserii Wojciecha Adamczyka:

"Nocą w mieszkaniu Iwana Paszkina, moskiewskiego biznesmena, pojawia się nieoczekiwanie tajemniczy gość. Jego wiedza o prywatnym życiu gospodarza i jego intymnych szczegółach (w większości niezbyt pochlebnych) jest imponująca, a zarazem przerażająca, bo celem wizyty okazuje się załatwienie formalności koniecznych do przeniesienia biznesmena... na tamten świat".
Brzmi bardzo ciekawie.  "Ludzie i anioły" to wspaniała komedia, która jednak skłania również do refleksji.
Uczniowie gimnazjum (nie mniej wytrawni widzowie;)) sezon teatralny rozpoczynają także komediowo - w Teatrze 6. piętro obejrzą 20 listopada o godz. 19.30 fenomenalną komedię Moliera "Chory z urojenia" z Andrzejem Grabowskim w roli Argana.

Wszystkich, którzy chcieliby dołączyć do naszych "teatralnych eskapad" prosimy o kontakt z polonistkami: p. Beatą Januszkiewicz, p. Elą Kocerką lub p. Natalią Boszczyk.