środa, 27 listopada 2013

Jajecznica na ciekłym azocie!

Kochani, twórczość uczniów liceum przekracza wszelkie granice! Bo chyba twórczością jest smażenie jajek w ciekłym azocie;)))

31 października lekcję fizyki w klasie pierwszej liceum poprowadził prof. Andrzej Wysmołek z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Tematem było prawo Archimedesa, a jak wiadomo nauka przez doświadczenie jest najbardziej efektywna - uczniowie działali! Sami zobaczcie:

niedziela, 24 listopada 2013

czwartek, 21 listopada 2013

Jeszcze "ciepłe":)

Jeszcze "ciepłe" zdjęcia z wczorajszego, zagranego specjalnie dla PSPO, koncertu zespołu Rambo Jet:) Czekamy na relacje.

Wczoraj też wybraliśmy się na sztukę Moliera "Chory z urojenia" - relacja także niebawem.







wtorek, 19 listopada 2013

Dziś koncert, dziś wywiad!

Zapraszamy do lektury wywiadu  ze Sławomirem Maciasem, perkusistą, liderem zespołu Rambo Jet, dziennikarzem TVP i Radia Łódź, inicjatorem Roku Tuwima. Wywiad przeprowadziła polonistka naszego liceum p. Beata Januszkiewicz, autorka bloga czytelniczego pod tytułem.

Beata Januszkiewicz: Na początek może przedstawi Pan zespół, opowie, jak to się stało, że zabraliście się za teksty Tuwima?


Sławomir Macias: Rok Tuwimowski to moja inicjatywa, którą wymyśliłem i o którą zabiegałem. Nagrania do płyty „Tuwim” powstały jeszcze w roku 2011. Rambo Jet jest normalnym rock’n’rollowym zespołem. Przed „Tuwimem” mieliśmy już nagraną jedną płytę. W 2011 roku minęło 100 lat od pierwszego debiutu Juliana Tuwima, bo w jego przypadku możemy mówić o dwóch debiutach. On jeszcze jako dość młody człowiek wydał kilka tekstów w języku esperanto i były to tłumaczenia Leopolda Staffa, którego był wielbicielem. Potem 6 stycznia 1913 roku ukazał się jego oficjalny debiut, już jako poety samodzielnego. Stąd naciski moje, moich kolegów i całej ekipy łódzkiej, aby rok 2013 był Rokiem Tuwimowskim, ze względu na stulecie debiutu i sześćdziesięciolecie śmierci, które będzie 27 grudnia.
Tuwim poza tym był łodzianinem i moim zdaniem najwybitniejszym polskim poetą, jeśli chodzi o język i nikt mu nie może podskoczyć. Została mu przyklejona gombrowiczowska gęba. Dlaczego? Po pierwsze wszyscy jesteśmy z Tuwima, jak to ktoś kiedyś powiedział, ponieważ na tych wierszach się wychowalismy, natomiast wiele osób zapomniało, że poza tymi kilkudziesięcioma wierszami dla dzieci, Tuwim napisał jeszcze pięćset tekstów.
Na płytę wybrałem, oprócz kilku oczywistych rzeczy, które tam musiały się znaleźć, kilka tekstów prospołecznych, trochę anarchizujących, takich, które mogłyby komentować rzeczywistość, ponieważ wojna pomiędzy „Wiadomościami Literackimi” a pismami endeckimi bardzo przypomina to, co dzieje się współcześnie i okazuje się, że po 80 latach teksty te są nadal aktualne. Świadczy to o tym, jak bardzo żałosny jest kraj, w którym żyjemy i w jakiej kondycji jest nasze społeczeństwo, do czego może doprowadzić brak obywatelskości. Płyta ma więc też kontekst społeczno-polityczny. W wierszu „Raport” jest mowa o cenzurze i próbie wpływania na rzeczywistość. Mamy to dziś właściwie na każdym kroku, szczególnie ze strony środowisk endecko–katolickich, czy narodowo–socjalistycznych, które są w Polsce coraz silniejsze, co z przerażeniem stwierdzam.
Poza tym Tuwim był geniuszem. Chcieliśmy przypomnieć Tuwima dorosłego i stworzyć z niego jakąś markę promocyjną dla miasta, ponieważ niewiele osób wie, że Tuwim tak naprawdę był poetą łódzkim. On dosyć wcześniej wyjechał do Warszawy na studia. Chcieliśmy trochę przypomnieć Polsce Łódź.




Kilkadziesiąt lat od ich powstania, teksty Tuwima nie tracą na znaczeniu, są wyrazem niesamowitego buntu i sprzeciwu wobec rzeczywistości. Jak Pan myśli, czy dziś do młodych ludzi taki przekaz dociera? Dziś, kiedy mało komu chce się buntować, ponieważ żyjemy dość wygodnie.




To prawda. Ale z drugiej strony proszę zauważyć, że Polacy są wkurzeni. To się objawia przede wszystkim w bardzo negatywnym stosunku do klasy politycznej, bez względu na poglądy. Poza tym w tej chwili jest dość interesujący moment z punktu widzenia socjologii kultury, gdzie zostaliśmy zalani totalnym potokiem gówna kulturalnego, w dużym cudzysłowie oczywiście. Większość młodych ludzi zajmuje się koniunkturalizmem i próbą znalezienia pieniędzy na życie w jakikolwiek sposób. Jest jednak pewna frustracja podskórna. Do inteligentnych młodych ludzi, w których wierzę z natury, nawet jak udają w tej chwili narodowców i nazistów, dociera, że rzeczywistość jest pewnego rodzaju oszustwem i kreacją przede wszystkim koncernów, ludzi, którzy zajmują się sprzedawaniem informacji i sprzedawaniem miałkiej kultury, po to, aby wyciągać od nas pieniądze i łatwiej sterować społeczeństwem. Myślę, że dociera to do coraz większej grupy ludzi. Rock’n’roll to była zawsze muzyka związana z głębokim poczuciem wolności, jakkolwiek była ona rozumiana i czasami nawet głupio, na przykład w związku z narkotykami. Od tworzenia pewnego zdrowego chaosu, od tego, aby kopać w kostkę są moim zdaniem artyści. Teksty Tuwima i muzyka rockowa nadają się do tego znakomicie. My w to wierzymy, jakkolwiek naiwnie, mimo, że jesteśmy starymi dziadami a nie 15 latkami, którzy wręcz powinni się buntować...


Rzeczywiście, nieco naiwna to wiara.


Ale z drugiej strony kto ma to robić?


Zgadzam się. Artysta. Mnie boli jednak najbardziej to, że dziś nikomu nie chce się dyskutować. Wiersze Tuwima są niekiedy obrazoburcze, burzycielskie, wyrażają sprzeciw wobec ograniczeniom wolności w sztuce, w mediach. Dziś nikomu nie chce się rozmawiać, wykłócać o sztukę, nie ma dialogu, nie ma żadnych sporów. Nowe albumy artystów rock’n’rollowych przechodzą bez echa, podobnie jest z literaturą, a poezji to już w ogóle nikt nie czyta, więc i nie dyskutuje o niej. Jesteśmy ubożsi intelektualnie, leniwi, nie mamy nic do powiedzenia?


Ależ jest spór – o pieprzoną brzozę! Sztuka, cytując Marksa, jest jednak nadbudową. Nie rozmawiamy o sprawach, które są istotne, o tym, że nastąpiło całkowite zatomizowanie społeczeństwa, zniknęły klasy społeczne, właściwie mamy dziś tylko dwie takie klasy: tych, którzy mają pieniądze i tych, którzy ich nie mają. Nie ma czegoś takiego jak inteligencja, nie ma klasy robotniczej, bo to wszystko tak się wymieszało i zatomizowało, że właściwie staliśmy się wyłącznie społeczeństwem konsumentów. I to jest sytuacja, która jest moim zdaniem nie do przyjęcia, bo to prowadzi tak naprawdę do ograniczenia wolności i niszczenia społeczeństwa obywatelskiego. Można to zastąpić obrazem wielkiego jelita, w które wpycha się wszystko, aby się przetrawiło, a na końcu są pieniądze. Wydaje mi się, że jeśli chociaż parę osób, dzięki naszej działalności, zostanie zarażonych myśleniem, to będzie to już duży sukces.


Chcecie zabrać głos w sprawie?


Tak, ale jesteśmy też muzykami. Gramy piosenki, przy których można potańczyć, pomyśleć, powygłupiać się, ale też trochę pobuntować. Nie będę miał nic przeciwko temu, jak przy tej okazji zostaną spłodzone dzieci, ani nie będę miał nic przeciwko temu, jak ktoś rzuci butelką z benzyną, bo to jest wolność, ale każdy powinien znać konsekwencje swoich czynów. Jednak najpierw musi być wolność wewnętrzna, aby mieć świadomość tego, co się dzieje na świecie. Mam wrażenie, że wszyscy teraz pospuszczali nosy na kwintę z różnych powodów. Nie uczymy młodych ludzi swobody myślenia, tylko staramy się to wszystko olać.


System nas upupił.


Taka jest prawda. System nauczania w Polsce jest kompletnie żałosny i antykreatywny. To nie jest kwestia nauczycieli, bo są dobrzy i źli, jak w każdej grupie zawodowej. U nas nie wspiera się elity intelektualnej wśród uczniów, stara się ich raczej przycinać. Zawsze tak było i nadal tak jest. Sztuka, która będzie miała przesłanie społeczne, zawsze będzie niebezpieczna. Wydaj mi się, że wspomniane już kopanie w kostkę jest najlepszym rozwiązaniem, bo więcej nie można zrobić. No można jeszcze wzywać ludzi, aby wzięli butelki z benzyną i zaczęli palić komitety, ale ja jestem zdania, tak jak swojego czasu Jacek Kuroń, że po prostu trzeba robić swoje, swoją sztukę, swoją kulturę, nawet jeśli ona będzie bardzo alternatywna. To jest jedyne rozwiązanie, żeby się wyrwać z ogólnego marazmu. Będzie to niestety dotyczyło zawsze niewielkich grup ludzi, ale lepiej mieć 5 procent świadomych obywateli niż nic. I jeszcze jedno Tuwim był człowiekiem z krwi i kości, lubił kobiety, szaleństwa, używki, był gwiazdą, rozrabiaką i intelektualistą. To nie spiżowy pomnik ale jak każdy z nas, tylko, że wybitny twórca.




Powróćmy do Tuwima. Które jego wiersze są Panu, Zespołowi najbliższe, te które mają wydźwięk społeczny i polityczny, czy może te bardziej liryczne?


Owszem, ważne są dla nas wiersze Tuwima o wydźwięku społecznym, politycznym, ale nie tylko. Pisał on również przepiękne wiersze o miłości, bardzo je sobie cenimy, ale Tuwim tworzył też teksty metafizyczne. Bardzo lubimy utwór pt. „Ci, którzy nie wiedzą”, który może być bardzo fajny dla każdego właściwie człowieka, młodego, starego, grubego, chudego, łysego, aby pomyślał sobie, kim jest. Jest też wiersz „Zacisnąć pięści, zaciąć zęby”, napisany w tradycji mickiewiczowsko-słowackiej, który wyraża bunt wobec Boga. Ja jestem na przykład ateistą kompletnym, ale w zespole mamy katolika, buddystę, agnostyka i pomimo tych odrębności te teksty trafiają do każdego z nas. Jesteśmy bardzo zróżnicowani w środku, jako Rambo Jet, ale uznaliśmy, że jedyną cechą wspólną każdej żyjącej istoty jest cierpienie i jeżeli się z tego punktu widzenia wychodzi, to dla jednych odpowiedzią na różne pytania dotyczące kwestii egzystencjalnych będzie Bóg, dla innych humanizm. Przez tą różnorodność możemy tworzyć wspólne wartości. Nie zapominamy jednak w tym wszystkim, że jesteśmy też trochę takimi rock’n’rollowymi chuliganami.


Ale pewnie też trochę romantykami...


Tak, jedno drugiemu nie przeszkadza absolutnie.


Rok Tuwima powoli mija, mieliście z pewnością dużo pracy. Z perspektywy mijającego roku celebrowania twórczości łódzkiego poety, jak oceniacie ten czas...


Dosyć kiepsko. W Łodzi udało się zrobić rzeczywiście parę interesujących wydarzeń. Natomiast tak naprawdę to jest to, o czym rozmawialiśmy wcześniej: ludzie nie są zainteresowani robieniem rewolty. Lepiej zrobić laurkę, lepiej zrobić kolejny konkurs recytatorski, zorganizować czytanie „Lokomotywy”, swoją drogą genialnego utworu. Jestem jednak przekonany, że po tym Roku Tuwimowskim za dużo nie zostanie. Trochę będzie do przodu, oczywiście, ale niewiele.


Jak dużo rzeczy nie zostało zrobionych?


Nie ma nadal pełnego wydania dzieł Tuwima. Obawiam się, że jeszcze długo nie będzie. To jest dość spora zaległość. Poza tym mam wrażenie, że poza naszą płytą, to nie za wiele rzeczy się ukazało. Ale skoro minister Zdrojewski daje na Rok Lutosławskiego 16 milionów złotych, a na Tuwima 800 tysięcy na całą Polskę, to jest to właściwie odpowiedź na pytanie dotyczące przyczyn takiego właśnie stanu rzeczy.


Jestem nauczycielką i nie mogłabym nie zadać pytania, dlaczego Julian Tuwim wielkim poetą był?


Największy znawca języka polskiego w historii i myślę, że jest to bardzo łatwe do udowodnienia, ze względu na zasób słownictwa, jakiego używał. To widać w jego wierszach, powiedzonkach, żarcikach. Poza tym olbrzymia ilość tekstów i co najważniejsze, u niego właściwie nie ma słabych rzeczy i każdy krytyk literacki jest w stanie to potwierdzić, nawet jeśli go nie lubi ze względów politycznych. Poza tym Tuwim potrafił pisać w sposób bardzo prosty, jednocześnie zawierać w tych wierszach wiele głębokich rzeczy, które można odczytywać na wielu poziomach. Tuwim był człowiekiem bardzo schorowanym i rozbitym psychicznie pod koniec życia. Przy jego okazji można też sporo rozmawiać o uwikłaniu artystów w komunizm, gdyż był jednym z wielu polskich poetów tak głęboko w to zaangażowanych po wojnie, wykorzystywanym zresztą propagandowo przez państwo, ale jednocześnie potrafił się stanowczo przeciwstawić Bierutowi. Tuwim też uratował życie żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, chodzi tu o konkretne życia, kilku lub kilkunastu osób, mówi się o tej liczbie różnie. Poza tym do roku 1945 Tuwim napisał sześćset utworów, a po ’45 tylko dwanaście. Świadczy to o tym, że po wojnie wybrał milczenie. Napisał tylko jeden żałosny tekst o Stalinie, inni napisali ich mnóstwo. Ostatni wiersz napisany na serwetce w Zakopanem na dwie godziny przed śmiercią brzmiał mniej więcej tak ,,zgaście światło wiekuiste jeśliby miało mi kiedykolwiek zaświecić’’ smutne.


Bardzo dziękuję za rozmowę.
 


RAMBO JET W ŚRODĘ ZAGRA DLA NASZEJ SZKOŁY!


Już w środę 20 listopada w Bielańskim Centrum Edukacji Kulturalnej odbędzie się koncert zespołu Rambo Jet.

Rambo Jet to łódzki zespół, który powstał w 2004 roku, ale w obecnym składzie gra od dwóch lat. W 2013 roku przypadają dwie okrągłe rocznice związane z Julianem Tuwimem – 100 lat od jego debiutu i 60 lat od jego śmierci. Za sprawą Sławomira Maciasa, lidera zespołu, perkusisty, dziennikarza TVP i Radia Łódź rok 2013 ogłoszono Rokiem Juliana Tuwima. Jednym z ważniejszych wydarzeń tego literackiego święta jest płyta zespołu Rambo Jet poświęcona w całości poecie.
Julian Tuwim w rock’n’rollowym wydaniu brzmi świetnie, jego teksty okazują się zaskakująco aktualne, choć powstały kilkadziesiąt lat temu, w zupełnie innej rzeczywistości społeczno-politycznej. Skłaniają do myślenia, buntu, są ważnym głosem w niejednej sprawie, ale można też przy nich bardzo dobrze się bawić.


Rambo Jet na żywo dla naszej szkoły zagra już w środę, tymczasem zapraszamy do obejrzenia ich dwóch teledysków.




http://www.youtube.com/watch?v=Ge-IL3RDakc

czwartek, 14 listopada 2013

Z kina.

Klasa 3 LO wybrała się w ostatnim czasie na wyczekiwany film Andrzeja Wajdy "Wałęsa. Człowiek z nadziei". Przedstawiamy ciekawą recenzję Wiktorii:




Ostatnio miałam okazję obejrzeć najbardziej wyczekiwany film roku ,,Wałęsa. Człowiek z nadziei”, którego reżyserem jest Andrzej Wajda. Scenariusz do tego filmu napisał Janusz Głowacki. Między reżyserem a scenarzystą doszło do konfliktu ze względu na odmienne wizje przedstawienia postaci Lecha Wałęsy. Andrzej Wajda chciał go ukazać jako bohatera, bez żadnej skazy. Natomiast Janusz Głowacki pragnął przedstawić go jako zwykłego człowieka.
Film opowiada historię Lecha Wałęsy – elektryka, pracownika Stoczni Gdańskiej, który postanowił sprzeciwić się panującym rządom. Reżyser przedstawił jego życie jako pewnego rodzaju wspomnienie i powrót do źródeł. Do mieszkania bohatera przyjeżdża w asyście tłumacza włoska dziennikarka i przeprowadza z Lechem wywiad, zadając mu pytania: jak to się stało, że doszedł do władzy. W tym momencie następuje przeniesienie do czasów PRL-u, kiedy Wałęsa, tak jak większość ludzi, pracuje w Stoczni Gdańskiej jako elektryk. Dzięki swojej charyzmie i umiejętności nawiązywania kontaktów z ludźmi staje na czele strajku.
Historia ta jest przedstawiona również punktu widzenia żony Lecha – Danuty, matki siedmioro dzieci, martwiącej się o życie męża, który postanawia wystąpić przeciw ówczesnym władzom i bronić swoich praw.
Główną rolę w filmie odegrał Robert Więckiewicz. Uważam, że jego kreacja była bardzo przekonująca. Janusz Głowacki powiedział, że był on nawet lepszy od prawdziwego Wałęsy. Sam aktor o swoje roli mówił, że było to niezwykle trudne wyzwanie. Musiał przede wszystkim zmienić głos tak, aby przypominał charakterystyczny akcent Wałęsy i co najważniejsze nie brzmiał komicznie. Robert Więckiewicz, moim zdaniem, w pełni wywiązał się ze swojego zadania.
W filmie szczególnie zwróciłam uwagę na jedną scenę, w której Krystyna Janda i Jerzy Radziwiłowicz rozdają ulotki w pociągu. Jest to nawiązanie do dwóch poprzednich filmów Andrzeja Wajdy ,,Człowiek z żelaza” i ,, Człowiek z marmuru”, których akcja toczy się również w socjalistycznej Polsce. Reżyser stworzył tym samym kolejną część cyklu.
Moim zdaniem film ,,Wałęsa. Człowiek z nadziei” jest bardzo dobry, jednak nie uważam, by zasługiwał na Oscara. Nie jest to film tak wybitny, by dostał statuetkę, jednak bardzo dobrze obrazuje trudną sytuację ludzi w tamtym okresie.
W filmie o Wałęsie Wajda stawia nurtujące ludzi pytanie : ,,Jak to możliwe, że jednemu człowiekowi udało się tak zmienić otaczającą go rzeczywistość świata PRL-u ?”
Aby uzyskać odpowiedź, zachęcam do obejrzenia filmu ,,Wałęsa. Człowiek z nadziei”.


czwartek, 7 listopada 2013

Lena poleca!:)

Dziś kolejny tekst - tym razem recenzja świetnej książki Charles'a Duhigg'a "Siła nawyku". Poleca -  Lena z klasy 2A; my się przyłączamy!:) Czy ktoś czytał? Może jakieś komentarze??


Muszę się przyznać, że złamałam zasadę: „nie oceniaj książki po okładce”, chociaż w tym przypadku zrobiłam dobrze. Sięgnęłam po nią, ponieważ miała bardzo ładną i ciekawą okładkę. Nigdy wcześniej o niej nie słyszałam i po jej skończeniu uważam, że każdy powinien ją przeczytać przynajmniej raz w życiu.
Charles Duhigg, absolwent Yale i Harvard Business School oraz nagrodzony Pulitzerem reporter w The New York Times, stworzył książkowe arcydzieło pod tytułem „Siła nawyku”. Autor przedstawia jego treść jednym zdaniem: „Dlaczego robimy to, co robimy w życiu i działalności, i jak można to zmienić”. Podsumowując: książka ta zgłębia funkcje i mechanizmy nawyków poszczególnych osób, a także gigantycznych korporacji.
Może ona nauczyć nas więcej niż kilka tygodni dobrego, drogiego kursu. Na przykład, jeśli ktoś wypala kilka paczek papierosów dziennie albo podjada przy oglądaniu telewizji i chce to zmienić, w tej książce znajdzie odpowiedzi, jak pozbyć się tych nawyków. Zmiana nawyków jest procesem. Na przykład, wyjeżdżanie nowym samochodem z garażu za pierwszym razem jest oporne i zajmuje kierowcy wiele czasu. Musi on przekręcić kluczyk, ustawić lusterka, włączyć wsteczny, nacisnąć pedał i skręcić kierownicą, myśląc o wykonaniu poszczególnych czynności. Natomiast po zrobieniu ich kilkadziesiąt razy, dzień w dzień, jadąc do pracy - wchodzi mu to w nawyk. Kierowca zaczyna wykonywać następujące po sobie czynności automatycznie.
Charles Duhigg zapoznaje nas z sekretami wielkich biznesmenów i korporacji, takich jak Starbucks, czy Apple. Drogi do sukcesu najsłynniejszych firm i biznesmenów prowadziły często przez nabycie przez nich pozytywnych nawyków. Kto by przypuszczał, że samo stworzenie kodeksu bezpieczeństwa w pracy oraz wypracowanie nawyku przestrzegania zasad BHP (co powoduje zmniejszenie wypadków na produkcji i skrócenie jej przestojów) może doprowadzić do zwiększenia dochodów firmy i wyprowadzić ją z kryzysu. Taki przypadek miał miejsce w fabryce uszczelek w Stanach Zjednoczonych.
Autor książki przeobraża pozornie suche zagadnienia w serię pełną fascynujących opowieści. Całość napisana jest w zabawny sposób i uzupełniona nowatorskimi ilustracjami autora, pomagającymi w zrozumieniu treści. Każdy fragment książki oparty jest na rozmaitych badaniach naukowych i ankietach.
Książka napisana jest w taki sposób, że nie można się od niej oderwać. Pełna zaskakujących faktów, z dużą dawką socjologii i psychologii. Została przetłumaczona na trzydzieści jeden języków i sprzedana w ponad milionie egzemplarzy. Naprawdę polecam ją każdemu.

Lena Wróbel 

 

poniedziałek, 4 listopada 2013

Robi się gorąco!

Kochani! Konkurs "Przyłapani Zaczytani. Odsłona jesienna" - w toku! Zainteresowanie znaczne, wciąż spływają nowe propozycje. Dziś przedstawiamy "dzieła" Leny z klasy 2A: