wtorek, 19 listopada 2013

Dziś koncert, dziś wywiad!

Zapraszamy do lektury wywiadu  ze Sławomirem Maciasem, perkusistą, liderem zespołu Rambo Jet, dziennikarzem TVP i Radia Łódź, inicjatorem Roku Tuwima. Wywiad przeprowadziła polonistka naszego liceum p. Beata Januszkiewicz, autorka bloga czytelniczego pod tytułem.

Beata Januszkiewicz: Na początek może przedstawi Pan zespół, opowie, jak to się stało, że zabraliście się za teksty Tuwima?


Sławomir Macias: Rok Tuwimowski to moja inicjatywa, którą wymyśliłem i o którą zabiegałem. Nagrania do płyty „Tuwim” powstały jeszcze w roku 2011. Rambo Jet jest normalnym rock’n’rollowym zespołem. Przed „Tuwimem” mieliśmy już nagraną jedną płytę. W 2011 roku minęło 100 lat od pierwszego debiutu Juliana Tuwima, bo w jego przypadku możemy mówić o dwóch debiutach. On jeszcze jako dość młody człowiek wydał kilka tekstów w języku esperanto i były to tłumaczenia Leopolda Staffa, którego był wielbicielem. Potem 6 stycznia 1913 roku ukazał się jego oficjalny debiut, już jako poety samodzielnego. Stąd naciski moje, moich kolegów i całej ekipy łódzkiej, aby rok 2013 był Rokiem Tuwimowskim, ze względu na stulecie debiutu i sześćdziesięciolecie śmierci, które będzie 27 grudnia.
Tuwim poza tym był łodzianinem i moim zdaniem najwybitniejszym polskim poetą, jeśli chodzi o język i nikt mu nie może podskoczyć. Została mu przyklejona gombrowiczowska gęba. Dlaczego? Po pierwsze wszyscy jesteśmy z Tuwima, jak to ktoś kiedyś powiedział, ponieważ na tych wierszach się wychowalismy, natomiast wiele osób zapomniało, że poza tymi kilkudziesięcioma wierszami dla dzieci, Tuwim napisał jeszcze pięćset tekstów.
Na płytę wybrałem, oprócz kilku oczywistych rzeczy, które tam musiały się znaleźć, kilka tekstów prospołecznych, trochę anarchizujących, takich, które mogłyby komentować rzeczywistość, ponieważ wojna pomiędzy „Wiadomościami Literackimi” a pismami endeckimi bardzo przypomina to, co dzieje się współcześnie i okazuje się, że po 80 latach teksty te są nadal aktualne. Świadczy to o tym, jak bardzo żałosny jest kraj, w którym żyjemy i w jakiej kondycji jest nasze społeczeństwo, do czego może doprowadzić brak obywatelskości. Płyta ma więc też kontekst społeczno-polityczny. W wierszu „Raport” jest mowa o cenzurze i próbie wpływania na rzeczywistość. Mamy to dziś właściwie na każdym kroku, szczególnie ze strony środowisk endecko–katolickich, czy narodowo–socjalistycznych, które są w Polsce coraz silniejsze, co z przerażeniem stwierdzam.
Poza tym Tuwim był geniuszem. Chcieliśmy przypomnieć Tuwima dorosłego i stworzyć z niego jakąś markę promocyjną dla miasta, ponieważ niewiele osób wie, że Tuwim tak naprawdę był poetą łódzkim. On dosyć wcześniej wyjechał do Warszawy na studia. Chcieliśmy trochę przypomnieć Polsce Łódź.




Kilkadziesiąt lat od ich powstania, teksty Tuwima nie tracą na znaczeniu, są wyrazem niesamowitego buntu i sprzeciwu wobec rzeczywistości. Jak Pan myśli, czy dziś do młodych ludzi taki przekaz dociera? Dziś, kiedy mało komu chce się buntować, ponieważ żyjemy dość wygodnie.




To prawda. Ale z drugiej strony proszę zauważyć, że Polacy są wkurzeni. To się objawia przede wszystkim w bardzo negatywnym stosunku do klasy politycznej, bez względu na poglądy. Poza tym w tej chwili jest dość interesujący moment z punktu widzenia socjologii kultury, gdzie zostaliśmy zalani totalnym potokiem gówna kulturalnego, w dużym cudzysłowie oczywiście. Większość młodych ludzi zajmuje się koniunkturalizmem i próbą znalezienia pieniędzy na życie w jakikolwiek sposób. Jest jednak pewna frustracja podskórna. Do inteligentnych młodych ludzi, w których wierzę z natury, nawet jak udają w tej chwili narodowców i nazistów, dociera, że rzeczywistość jest pewnego rodzaju oszustwem i kreacją przede wszystkim koncernów, ludzi, którzy zajmują się sprzedawaniem informacji i sprzedawaniem miałkiej kultury, po to, aby wyciągać od nas pieniądze i łatwiej sterować społeczeństwem. Myślę, że dociera to do coraz większej grupy ludzi. Rock’n’roll to była zawsze muzyka związana z głębokim poczuciem wolności, jakkolwiek była ona rozumiana i czasami nawet głupio, na przykład w związku z narkotykami. Od tworzenia pewnego zdrowego chaosu, od tego, aby kopać w kostkę są moim zdaniem artyści. Teksty Tuwima i muzyka rockowa nadają się do tego znakomicie. My w to wierzymy, jakkolwiek naiwnie, mimo, że jesteśmy starymi dziadami a nie 15 latkami, którzy wręcz powinni się buntować...


Rzeczywiście, nieco naiwna to wiara.


Ale z drugiej strony kto ma to robić?


Zgadzam się. Artysta. Mnie boli jednak najbardziej to, że dziś nikomu nie chce się dyskutować. Wiersze Tuwima są niekiedy obrazoburcze, burzycielskie, wyrażają sprzeciw wobec ograniczeniom wolności w sztuce, w mediach. Dziś nikomu nie chce się rozmawiać, wykłócać o sztukę, nie ma dialogu, nie ma żadnych sporów. Nowe albumy artystów rock’n’rollowych przechodzą bez echa, podobnie jest z literaturą, a poezji to już w ogóle nikt nie czyta, więc i nie dyskutuje o niej. Jesteśmy ubożsi intelektualnie, leniwi, nie mamy nic do powiedzenia?


Ależ jest spór – o pieprzoną brzozę! Sztuka, cytując Marksa, jest jednak nadbudową. Nie rozmawiamy o sprawach, które są istotne, o tym, że nastąpiło całkowite zatomizowanie społeczeństwa, zniknęły klasy społeczne, właściwie mamy dziś tylko dwie takie klasy: tych, którzy mają pieniądze i tych, którzy ich nie mają. Nie ma czegoś takiego jak inteligencja, nie ma klasy robotniczej, bo to wszystko tak się wymieszało i zatomizowało, że właściwie staliśmy się wyłącznie społeczeństwem konsumentów. I to jest sytuacja, która jest moim zdaniem nie do przyjęcia, bo to prowadzi tak naprawdę do ograniczenia wolności i niszczenia społeczeństwa obywatelskiego. Można to zastąpić obrazem wielkiego jelita, w które wpycha się wszystko, aby się przetrawiło, a na końcu są pieniądze. Wydaje mi się, że jeśli chociaż parę osób, dzięki naszej działalności, zostanie zarażonych myśleniem, to będzie to już duży sukces.


Chcecie zabrać głos w sprawie?


Tak, ale jesteśmy też muzykami. Gramy piosenki, przy których można potańczyć, pomyśleć, powygłupiać się, ale też trochę pobuntować. Nie będę miał nic przeciwko temu, jak przy tej okazji zostaną spłodzone dzieci, ani nie będę miał nic przeciwko temu, jak ktoś rzuci butelką z benzyną, bo to jest wolność, ale każdy powinien znać konsekwencje swoich czynów. Jednak najpierw musi być wolność wewnętrzna, aby mieć świadomość tego, co się dzieje na świecie. Mam wrażenie, że wszyscy teraz pospuszczali nosy na kwintę z różnych powodów. Nie uczymy młodych ludzi swobody myślenia, tylko staramy się to wszystko olać.


System nas upupił.


Taka jest prawda. System nauczania w Polsce jest kompletnie żałosny i antykreatywny. To nie jest kwestia nauczycieli, bo są dobrzy i źli, jak w każdej grupie zawodowej. U nas nie wspiera się elity intelektualnej wśród uczniów, stara się ich raczej przycinać. Zawsze tak było i nadal tak jest. Sztuka, która będzie miała przesłanie społeczne, zawsze będzie niebezpieczna. Wydaj mi się, że wspomniane już kopanie w kostkę jest najlepszym rozwiązaniem, bo więcej nie można zrobić. No można jeszcze wzywać ludzi, aby wzięli butelki z benzyną i zaczęli palić komitety, ale ja jestem zdania, tak jak swojego czasu Jacek Kuroń, że po prostu trzeba robić swoje, swoją sztukę, swoją kulturę, nawet jeśli ona będzie bardzo alternatywna. To jest jedyne rozwiązanie, żeby się wyrwać z ogólnego marazmu. Będzie to niestety dotyczyło zawsze niewielkich grup ludzi, ale lepiej mieć 5 procent świadomych obywateli niż nic. I jeszcze jedno Tuwim był człowiekiem z krwi i kości, lubił kobiety, szaleństwa, używki, był gwiazdą, rozrabiaką i intelektualistą. To nie spiżowy pomnik ale jak każdy z nas, tylko, że wybitny twórca.




Powróćmy do Tuwima. Które jego wiersze są Panu, Zespołowi najbliższe, te które mają wydźwięk społeczny i polityczny, czy może te bardziej liryczne?


Owszem, ważne są dla nas wiersze Tuwima o wydźwięku społecznym, politycznym, ale nie tylko. Pisał on również przepiękne wiersze o miłości, bardzo je sobie cenimy, ale Tuwim tworzył też teksty metafizyczne. Bardzo lubimy utwór pt. „Ci, którzy nie wiedzą”, który może być bardzo fajny dla każdego właściwie człowieka, młodego, starego, grubego, chudego, łysego, aby pomyślał sobie, kim jest. Jest też wiersz „Zacisnąć pięści, zaciąć zęby”, napisany w tradycji mickiewiczowsko-słowackiej, który wyraża bunt wobec Boga. Ja jestem na przykład ateistą kompletnym, ale w zespole mamy katolika, buddystę, agnostyka i pomimo tych odrębności te teksty trafiają do każdego z nas. Jesteśmy bardzo zróżnicowani w środku, jako Rambo Jet, ale uznaliśmy, że jedyną cechą wspólną każdej żyjącej istoty jest cierpienie i jeżeli się z tego punktu widzenia wychodzi, to dla jednych odpowiedzią na różne pytania dotyczące kwestii egzystencjalnych będzie Bóg, dla innych humanizm. Przez tą różnorodność możemy tworzyć wspólne wartości. Nie zapominamy jednak w tym wszystkim, że jesteśmy też trochę takimi rock’n’rollowymi chuliganami.


Ale pewnie też trochę romantykami...


Tak, jedno drugiemu nie przeszkadza absolutnie.


Rok Tuwima powoli mija, mieliście z pewnością dużo pracy. Z perspektywy mijającego roku celebrowania twórczości łódzkiego poety, jak oceniacie ten czas...


Dosyć kiepsko. W Łodzi udało się zrobić rzeczywiście parę interesujących wydarzeń. Natomiast tak naprawdę to jest to, o czym rozmawialiśmy wcześniej: ludzie nie są zainteresowani robieniem rewolty. Lepiej zrobić laurkę, lepiej zrobić kolejny konkurs recytatorski, zorganizować czytanie „Lokomotywy”, swoją drogą genialnego utworu. Jestem jednak przekonany, że po tym Roku Tuwimowskim za dużo nie zostanie. Trochę będzie do przodu, oczywiście, ale niewiele.


Jak dużo rzeczy nie zostało zrobionych?


Nie ma nadal pełnego wydania dzieł Tuwima. Obawiam się, że jeszcze długo nie będzie. To jest dość spora zaległość. Poza tym mam wrażenie, że poza naszą płytą, to nie za wiele rzeczy się ukazało. Ale skoro minister Zdrojewski daje na Rok Lutosławskiego 16 milionów złotych, a na Tuwima 800 tysięcy na całą Polskę, to jest to właściwie odpowiedź na pytanie dotyczące przyczyn takiego właśnie stanu rzeczy.


Jestem nauczycielką i nie mogłabym nie zadać pytania, dlaczego Julian Tuwim wielkim poetą był?


Największy znawca języka polskiego w historii i myślę, że jest to bardzo łatwe do udowodnienia, ze względu na zasób słownictwa, jakiego używał. To widać w jego wierszach, powiedzonkach, żarcikach. Poza tym olbrzymia ilość tekstów i co najważniejsze, u niego właściwie nie ma słabych rzeczy i każdy krytyk literacki jest w stanie to potwierdzić, nawet jeśli go nie lubi ze względów politycznych. Poza tym Tuwim potrafił pisać w sposób bardzo prosty, jednocześnie zawierać w tych wierszach wiele głębokich rzeczy, które można odczytywać na wielu poziomach. Tuwim był człowiekiem bardzo schorowanym i rozbitym psychicznie pod koniec życia. Przy jego okazji można też sporo rozmawiać o uwikłaniu artystów w komunizm, gdyż był jednym z wielu polskich poetów tak głęboko w to zaangażowanych po wojnie, wykorzystywanym zresztą propagandowo przez państwo, ale jednocześnie potrafił się stanowczo przeciwstawić Bierutowi. Tuwim też uratował życie żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, chodzi tu o konkretne życia, kilku lub kilkunastu osób, mówi się o tej liczbie różnie. Poza tym do roku 1945 Tuwim napisał sześćset utworów, a po ’45 tylko dwanaście. Świadczy to o tym, że po wojnie wybrał milczenie. Napisał tylko jeden żałosny tekst o Stalinie, inni napisali ich mnóstwo. Ostatni wiersz napisany na serwetce w Zakopanem na dwie godziny przed śmiercią brzmiał mniej więcej tak ,,zgaście światło wiekuiste jeśliby miało mi kiedykolwiek zaświecić’’ smutne.


Bardzo dziękuję za rozmowę.
 


1 komentarz:

  1. Z tym mi się zawsze będzie kojarzył Tuwim, jeżeli chodzi o Esperanto. :) W szkole podstawowej, nawet dość płynnie władałem tym językiem :)


    "Staras ĉe stacio lokomotivo
    Peza, grandega, fluas sur ĝi ŝvito
    Grasa olivo."

    OdpowiedzUsuń