poniedziałek, 2 marca 2015

Dwutorowo!

U nas jak zawsze - dwutorowo: z jednej strony zabawa, a z drugiej nauka! Do pierwszej kategorii zaliczyć należy walentynkową dyskotekę samorządu - Karolina z 2A przesyła zdjęcia, a Matylda z 3A relację:







Impreza Walentynkowa w naszej szkole wcale nie odbyła się (jak sama nazwa by na to wskazywała) w Walentynki, lecz 17.02, tuż przed Środą Popielcową. Na sali konferencyjnej urządzono parkiet oraz salę konkursów. Wszyscy z wielką chęcią tańczyli do najnowszych oraz troszkę starszych hitów (każdy, bez wyjątków, kocha przecież Macarenę i Kaczuszki!). Punktem kulminacyjnym imprezy była lubiana przez wszystkich „Randka w ciemno”. Nie obyło się bez mnóstwa śmiechu – niektóre połączenia miłosne wydały się nam przekomiczne. Samorząd szkolny zorganizował kolejną świetną imprezę – atmosfera, jedzenie, atrakcje, dekoracje – wszystko zapięte było na ostatni guzik. A więc, byle do następnej!:))

Nie samą jednak zabawą człowiek (uczeń) żyje;))) W ostatnią środę obchodziliśmy w szkole Dzień Języka Polskiego - było z nami sporo książek, o których opowiadaliśmy w krótkich wywiadach; wzięliśmy też udział w ogólnopolskiej akcji "Wybory Książek":







 
Największą jednak atrakcją było Międzyszkolne Dyktando. Tekst dla szkoły podstawowej wzbudził pozytywne emocje, jednak fragment dla gimnazjum i liceum - otrzymał owacje (prawie) na stojąco:)) A oto i on:
 

Arcykoszmary niby-półbożka 

Zmorzony (a jeszcze przed chwilą superrześki) po ponadtrzyićwierćgodzinnej przebieżce haski hodowca psów husky, pół charcząc, pół rzężąc, padł zmożony snem na przyprószoną okruszkami biało prążkowaną megakarimatę rozłożoną na gołoborzu przy białokwietnej, obfitej rzeżusze. Strwożony hażanin wypił haustem półkwaterek ohydnego zajzajeru i wpółsflaczały na powrót padł na pseudołoże i  w okamgnieniu zasnął. Tym razem śniło mu się, że ćwiczy hatha-jogę, by wypłukać z krwiobiegu niebetaaktywne beta-blokery i nie musieć handryczyć się z cierpiącą na nieustanną chandrę podstarzałą beksą, z którą niechybnie miał się chajtnąć.  Naraz poczuł nieodparty ultrażal do tego łez padołu za horror, który przydarzył się jemu – niebiesko- i pięknookiemu cherubowi: gdzież tej gruboskórnej eksżonie motorniczego dwudziestkipiątki, umiejącej jedynie prużyć ryż, do, co prawda, psubrata i oczajduszy, ale jednak półbożka! 

  Prawda, że piękny?:)) A w takich nastrojach (szampańskich;)) pisaliście to dyktando:
  No i trochę fotek:

Mina Mateusza przed dyktandem:
 Mina Mateusza w trakcie...

Po dyktandzie nie było czego fotografować;)))) 

Pisali wszyscy... mali: 
 ...i duzi:

 Pełne skupienie...

Antek pilnie kontroluje...
 Emocje również u prowadzących;)

 Klasy trzecie - krok przed egzaminem gimnazjalnym:)

Już po... Krańcowe wyczerpanie...:))
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz