niedziela, 5 listopada 2017

Teatralne wrażenia.

Teatr to dla nas już prawie narkotyk - nie możemy bez niego żyć. W ostatnim tygodniu wybraliśmy się na sztukę w języku angielskim "Fahrenheit 451". Oto wrażenia Zuzi:



24 października klasy trzecie gimnazjum oraz wszystkie liceum poszły do Teatru Buffo na spektakl w języku angielskim „Fahrenheit 451”, który był adaptacją powieści Raya Brandbury’ego pod tym samym tytułem. Głównym bohaterem jest żyjący w dysutopijnym świecie strażak, Guy Montag. Ma on za zadanie, wbrew temu, z czym kojarzy się jego zawód, wzniecać pożary, których celem są książki. Panujący tam system kategorycznie zakazuje czytania ich, czy choćby posiadania, a jedyną alternatywną rozrywką dla mieszkańców jest oglądanie ogłupiającej telewizji. Cała akcja zaczyna się w chwili, gdy podczas jednej z interwencji Guy zabiera ze sobą książkę, dzięki czemu wkrótce otwierają mu się oczy na otaczającą go rzeczywistość.
Uważam, że sztuka ta była zdecydowanie bardziej udana, niż ta, na którą udaliśmy się poprzednio –„Dracula”, czyli jak skutecznie zniechęcić młodych ludzi do brania na poważnie problemu globalnego ocieplenia. Druga historia okazała się naprawdę wciągającą, bądź co bądź, pierwowzór jest uznawany za najwybitniejsze dzieło autora. Zawiódł mnie jednak poziom aktorstwa prezentowany przez wcielających się w role. Scenografia była okropna, kompletnie nieadekwatna i brzydka. Do nieudanych należały też przejścia pomiędzy kolejnymi scenami, którym zdecydowanie brakowało dopracowania. Jednakże odegranie postaci głównego bohatera przez ciemnoskórego aktora (jedynego w całej sztuce) było nietuzinkowym i bardzo pozytywnym zabiegiem, mając na uwadze, że książka została napisana w latach 50-tych w Stanach Zjednoczonych.
Podsumowując, myślę, że sztuka ta nie należała do najlepszych, nie wyróżniała się zbytnio swoim poziomem, jednak w historii, jaką przedstawiała niejednokrotnie podkreślano wagę wartości uniwersalnych, takich jak szczerość, przyjaźń i bezinteresowność, dlatego pozostanie w mojej pamięci na dłużej.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz