Nasi siódmoklasiści zabrali ostatnio głos w sprawie edukacji zdalnej vs. stacjonarnej. W formie rozprawki opowiedzieli się po jednej albo po drugiej stronie:) Warto przeczytać!
Nie ulega wątpliwości, że nauka odgrywa bardzo ważną rolę w życiu człowieka. W czasach pandemii jest ona nieco inna od tej, której zazwyczaj doświadczamy. Ze względu na to, że w szkołach bardzo łatwo zarazić się koronawirusem, została wprowadzona nauka zdalna. Polega ona na uczestniczeniu w lekcjach poprzez spotkanie video w domu. Uważam ten rodzaj edukacji za lepszy od tradycyjnej nauki w szkole.
Według mnie bardzo ważnym argumentem jest fakt, że podczas edukacji zdalnej jesteśmy u siebie w domu i mamy wszystkie swoje rzeczy przy sobie. W trakcie przerwy, gdy jesteśmy zmęczeni lub nie chcemy niczyjego towarzystwa, to możemy zamknąć się w pokoju i np. poleżeć na łóżku.
Mój drugi argument to taki, że mamy blisko rodzinę. Gdy potrzebujemy o coś zapytać lub porozmawiać, to możemy przyjść do rodziców i to zrobić, nie musimy czekać z pytaniem cały dzień lub dzwonić przez telefon.
Kolejny argument jest taki, że mamy większą swobodę niż w szkole. Możemy na lekcje założyć dresy i luźną koszulkę zamiast innych bardziej odpowiednich do szkoły, lecz mniej wygodnych ubrań.
Kolejnym atutem nauki zdalnej jest to, że mamy wszystkie zadania w jednym miejscu. Nie mamy urwania głowy z szukaniem zadań w zeszycie, wystarczy tylko spojrzeć na portal classroom.
Mój piąty argument jest taki, że podczas edukacji zdalnej mamy więcej czasu na naukę oraz różnego rodzaju zadania do szkoły. Sam doświadczyłem tej właśnie korzyści i w zeszłym roku szkolnym moja średnia ocen końcoworocznych była dużo wyższa niż w pierwszym semestrze.
Moim ostatnim argumentem jest to, że mimo iż mamy lekcje, to nie musimy się nigdzie daleko ruszać. Trasa jaką musimy pokonać rano może mieć tylko dwa metry, gdyż wystarczy, że przejdziemy od łóżka do biurka. Podczas tradycyjnej nauki możemy na przyjazd i powrót ze szkoły zużywać w sumie nawet godzinę, co daje zmarnowane pięć godzin tygodniowo.
Mimo, iż wiele osób uważa, że nauka zdalna jest mniej efektywna i gorsza niż tradycyjna, biorąc pod uwagę wszystkie przedstawione przeze mnie argumenty, mogę stwierdzić, że nauka w domu jest lepsza niż ta w szkole.
Mamy też przeciwników edukacji zdalnej:
Lekcje zdalne i tradycyjne bardzo się od siebie różnią. Po wprowadzeniu nowych metod nauczania powstał pewien spór o to, która z nich jest efektywniejsza. W tej pracy postaram się udowodnić, że edukacja stacjonarna lepiej się sprawdza.
Po pierwsze, nauczanie zdalne rozleniwia i zaburza nasz
codzienny rytm. W obecnej sytuacji do szkoły nie trzeba daleko
się przemieszczać. Wystarczy wstać z łóżka i przejść parę
kroków do naszego komputera. W szkole tradycyjnej
wymagane jest skupienie i sumienna praca. Dzisiaj uczeń może
wyłączyć kamerkę i z łatwością zajmować się innymi,
drugorzędnymi tematami.
Po drugie, nie wychodząc do szkoły bardzo ograniczamy
kontakt z ludźmi. Naszymi dawnymi kolegami czy koleżankami
są dziś pikselowe kwadraciki. Oprócz tego nie ma też przerw, a
podczas lekcji rzadko jest czas na pogadanie.
Po trzecie, nie tylko uczniowie mogą mieć problemy
związane z nauką zdalną. Rodzice młodszych dzieci po
zamknięciu przedszkoli czy szkół muszą często zostawać w
domu, aby się nimi zaopiekować. Opuszczają wtedy dzień
pracy lub (jeśli pracują zdalnie) nie są w stanie angażować się
w nią w pełni.
Podsumowując, możemy stwierdzić, że edukacja zdalna
zaburza nasz życiowy rytm i ogranicza nasz kontakt z innymi
ludźmi. Sprawia też problem codziennie pracującym rodzicom
młodszych dzieci, którym zamknięto przedszkola czy szkoły.
Dlatego – według mnie – edukacja stacjonarna jest
efektywniejsza, natomiast zdalne nauczanie powinno pozostać
tylko możliwością i alternatywą w sytuacjach wyjątkowych –
takich jak obecna.
A jakie jest Wasze zdanie?